Wojtusiowi….

„Jeśliś jest prawdą, przyjdz do mnie bez słów
i wez w twe ręce wszystko, co dać mogę,
lecz jeśliś snem jest posród innych snów,
och! to samotną puść mnię w dalszą drogę…..”
M. Pawlikowska-Jasnorzewska

jeśli jesteś tylko snem, tym dobrym snem…nie chcę się budzić…nie chcę znów wrócić do tej pieprzonej rzeczywistości….powiedz, że nie jesteś tylko snem…

Znowu los bawi się moimi uczuciami…przez taki krótki czas poznaję tylu niesamowitych,sympatycznych (żeby nie powiedzieć więcej) ludzi…mam nadzieję, ze tacy są…to aż jest nienormalne:/ i nie wiem co myśleć?

…ech…(westchnięcie)

Za oknem poprostu zajebiście. Na szczęscie jestem już w cieplutkim domku, z kubkiem ciepłego mleka. Już się łudziłam, że chociaż w e Wrocku będzie ładniej, a tu jeszcze gorzej…Nic mi się nie chce, nawet pisania tej notki(po co wogóle ją pisże?^^)
Byliśmy dzisiaj w hotelu, facet oprowadzał nas po nim, opowiadał jakieś nudy…a Kosu co chwilę spogladał, jakimś takim smutnym wzrokiem…ale wiecie co, już mi przeszło, chyba na dobre, owszem, mam do niego sentyment (no bo jak nie mieć do takiej Obisiowej buzki!)ale już jakoś wcale mnie nie rusza, no może troszeczkę irytuje tym gapieniem się, ale tylko troszeczkę…

Dlaczego Grzesiek mieszka tak daleko i jeszczae dziś jest w pracy….cholera, w takie dni, jak dziś tak bardzo czuje się brak Ktosia, żeby poprostu się przytulić…

Może Pawlak przyjdzie wieczorem…a wiecie, był ostatnio u mnie, przepraszał za to, że ciągle go nie ma, że chce, żeby było jak kiedyś…że wciąż potrzebuje takiego przyjaciela jak ja…
mówił, że podobno na mojej twarzy widac wielki smutek…że mam mu wszystko mówić, jak kiedyś, ale i tak to nie pomoże…na to jest tylko jedno lekarstwo, które cholera mieszka daleko…

Tomaszek…..

Tomaszek to oczywiście mój brat..
Kto by pomyslał, ma nieskończone 9 latek, a już chce popełnić samobójstwo, pyta się po co go urodziła mama, twierdzi, że wyjdzie z domu i już nie wróci….Czyżby to było u nas rodzinne? Ja no to rozumiem, ale on? Przecież jego mama i nasz tato raczej nigdy nie mieli skłonności do takich myśli…chyba? Kurka, on naprawdę nie zdaje sobie sprawy, że ma tyle powodów, zeby cieszyć się życiem, ma normalny dom, nie chodzi głodny, dobrze się uczy…więc dlaczego gada takie rzeczy?
Tym bardziej, że poszło o to, że nie słuchał pani w szkole, olał, co do niego mówiła, a jak się wkurzyła to zaczął jej wyjeżdzać z takimi własnie tekstami…
Mam nadzieję, ze to tylko takie głupie gadanie, gdzie on to wogóle usłyszał? Ale z takim podejsciem to on cholera nie dozyje nawet dwudziestki…
Musze powiedzieć, że mnie dziś zaszokował i poruszył takimi słowami, próbowałam mu wytłumaczyć, ze to nie jest wyjście i własciwie ucieczką tylko sobie zaszkodzi…Najgorsze jest to, że on nie potrafi słuchać! Nie chodzi tu o posłuszeństwo, ale słuchanie i rozumienie. Tomek wychodzi z założenia, że jeśli zwraca się mu uwagę, czy krzyknie (bo nie reaguje zpuełnie na normalny sposób mówienia), to się go atakuje i jest się przeciw niemu. Żal mi stasznie jego pani w szkole, bo nie potrafi sobie dać z nim rady, jest po prostu za dobra, tak samo zresztą jak babcia, u której większość czasu przebywa…Tato mówi, że w domu nie ma z nim problemów, ja raczej też nie – jestem zła siostr i nie daję się mu terroryzowac płaczem, ale inni…On bardzo dobrze wie, jak wykorzystać sytuację i w domu udaje idealne dziecko…
Posiadanie i wychowanie dzieci to kurcze bardzo trudna sprawa…mam tylko nadzieję, że nie trafią mi się takie dzieciaki, jak on w Anglii…chociaż, z nim można dać sobie rade – przetrzepanie skóry jeszcze nikomu nie zaszkodziło, choć nie uwazam tego za dobry sposób, czasem chyba nie ma wyjścia…Tak mnie zaabsorbował, żę zapomniałam o tym, że jeszcze rano miałam mniejwięcej podobne mysli:) ale już mi przeszły…..
I znowu się musiałam sie wypisać. Ale tak bardzo dobrze mi się myśli…

rozkojarzona….

Dobra, juz mi przeszło, przemyślalam sprawę i doszłam do następujących wniosków:
- właściwie to jest mi Piotrka trochę żal, bo mimo, ze miał wczoraj pociąg do Ustronia, zdecydował się zostać jeszcze jeden dzień…dla mnie, a ja nie przyszłam…
- trochę szkoda, bo miałam jeszcze wiele pytań do niego, a naprawde rzadko zdarza sie mi spotkac osobą, ktora chociażby wie, na czym polega tao…
- chyba jesteśmy zbyt do siebie podobni, może nawet za bardzo, a nie wiem, czy to dobrze,bo wiem, jaka jestem:(
- najważniejsze jest słuchać siebie, rzadko robie coś wbrew sobie i dzięki temu unikam wielu nieprzyjemnych sytuacji, może nie on by mi coś zrobił, ale malo to napadów w miescie?
- chciałabym jeszcze spotkać taką osobę! tylko wczoraj chyba byłam zaskoczona całym nim,
- kocham mojego blogaska, bo moge się tu bez przeszkód wypisać i nie obawiać się, ze zajrzy do niego np moja mama, która lubi wtrącać się do wszystkiego.

I nie moge się oprzec, musze to zacytować:”zawsze tak jest.. szukasz usilnie kogoś, kto odpowiadal by twoim „oczekiwaniom”, a gdy go spotykasz zdajesz sobie sprawe ze tak na prawde nie chcesz i nie poszukujesz „ideału”.. ze nie zawsze ideał jest nie wiem, najlepszy.. trudno mi to wyrazić.. ale czesto zdarza sie tak ze lepiej sie czlowiek czuje z kims innym niz on sam, kims zupelnie odmiennym niz czlowiek ktorego poszukiwał” – Ann kochanie, a podobno to ja byłam starszą siostrą?;)) Naprawdę w tych słowach jest dużo racji!! I napewno dużo łatwiej jest ocenić i poradzić cos, jeśli nie jest się osobiście zamotanym w jakąś sytuację, mysli się wtedy na cale szczęscie o wiele racjonalniej:)
Choć po przemyśleniach dalej nie wiem, jaką osobę bym wolala…Kurka, po co wogle zawracam sobie tym głowę?
Dobra, spadam pogadac z panem G.
Dzięki siostra za wczoraj:) i bużka wielka dla wszystkich, którzy tu zagladają!!**

„Patrzeć życiu w twarz…poznawszy pokochać, takie jeakie jest…a pózniej zrezygnować z niego….”

No i po weekendzie…wreszcie chwila czasu dla siebie, na internet itd.
Było ciekawie…to chyba dobre słowo…
Gdyby nie praca, byłoby jeszcze lepiej;)

Moja ciekawość została zaspokojona, pytania dostały odpowiedzi…zostaje teraz jedno „CO DALEJ?”
Zobaczymy…

„Nie można znależć spokoju unikając życia”
Odpowiednie słowa w odpowiednim czasie…

Najdziwniejsze jest to, że jeszcze półgodziny temu miałam potworne natchnienie i potrzebę przeobrażenia tego w tekst…ale prysło to przed chwilą…dobra, wiem, że cieszycie się, że nie będzie nowej, przydługiej notki;P
W każdym razie dawno nic mnie tak nie poruszylo i niedoprowadziło do płaczu, jak obejrzany dzisiaj film. Niedlugo zamkną Anię w izolatce na Kraszewskiego, już calkiem z nią nie tak…Odwiedzi mnie ktoś wtedy?
Zadanie domowe: z jakiego filmu pochodza cytaty i dlaczego mnie tak poruszył? No dobra, druga część pytania możecie sobie darować…

o czym myśli rysując coś po kartce papieru
czy pomyśli choć przez chwilę o niej
jeszcze raz obydwoje spuszczą wzrok kiedy znowu spotkają się ich spojrzenia

do niczego ich to nie doprowadzi
nie zrobią nic żeby zmienić tę głupią sytuację
zresztą ona wie ze teraz już chyba jest za pozno……

trza by cuś nowego napisać…

tylko jakoś nie mam natchnienia…promocja wyczerpała moje siły witalne, kolejny weekend można uznać za stacony…tak, tylko skąd kasę brać?? Jedyną fajną rzeczą było to, ze stłałam na dziale elektro, gdzie przez caly czas jako reklama kina domowego lecieli „Piraci..”:))Chyba obejrzałam ich z 10 razy, udawałam, że nie oglądam(bo przeciez nam nie można! mamy pracować) ale nie dało sie nie rzucić okiem na bużki Obisia i Deppa…Ten film chyba nigdy mi sie nie znudzi!
Co by tu jeszcze napisać? Hmm, obejrzałam sobie wlasnie Johnny Englisha..na ogół mało które komedie mnie śmieszą, ale jak widzę Jaśka F.to nie mogę, nikt tak mnie nie rozwala jak on tymi swoimi minami:) Skąd tacy ludzie się biorą?
Jutro muszę do szkoły jechać, jak ja już dawno nie widziałam Kosa, ciekawe czy wogóle pojawi się na jakiś zajęciach…Ale on juz należy do histori..Myśli uciekają do innego ktosia…
Dobra i tak nie mam natchnienia, żeby coś mądrejkszego napisać.
Byle do czwartku, kiedy już wróce z Jeleniej!!
Kisses for all***

„Trzeba marzyc”

Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć

Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć

W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
J. Kofta