Have you ever really loved a woman?

To really love a woman
To understand her – you gotta know her deep inside
Hear every thought – see every dream
N’ give her wings – when she wants to fly
Then when you find yourself lyin’ helpless in her arms
Ya know ya really love a woman

When you love a woman you tell her
that she’s really wanted
When you love a woman you tell her that she’s the one
Cuz she needs somebody to tell her
that it’s gonna last forever
So tell me have you ever really
- really really ever loved a woman?

To really love a woman
Let her hold you –
til ya know how she needs to be touched
You’ve gotta breathe her – really taste her
Til you can feel her in your blood
N’ when you can see your unborn children in her eyes
Ya know ya really love a woman

When you love a woman
you tell her that she’s really wanted
When you love a woman you tell her that she’s the one
Cuz she needs somebody to tell her
that you’ll always be together
So tell me have you ever really –
really really ever loved a woman?

You got to give her some faith – hold her tight
A little tenderness – gotta treat her right
She will be there for you, takin’ good care of you
Ya really gotta love your woman…

Then when you find yourself lyin’ helpless in her arms
Ya know ya really love a woman
When you love a woman you tell her
that she’s really wanted
When you love a woman you tell her that she’s the one
Cuz she needs somebody to tell her
that it’s gonna last forever
So tell me have you ever really
- really really ever loved a woman?
Bryan Adams

Bardzo lubię tekst tej piosenki….

To really love a woman – you take her to salsaschool:PPP

Zastanawiałyście sie nad tym, jak wyglada to ze strony faceta? Co on wtedy czuje, myśli, czego najbardziej pragnie, czym jest dla niego miłość?
Jestem bardzo bliska stwierdzeniu, ze miłość=sex…
Na szczeście W. tak nie myśli i taki nie jest:)chyba:P
Jak wieluludzi na Ziemi wogóle potrafi tak prawdziwie, bezinteresownie kochać?

9247.jpg

Kiedy w piękny wieczór letni wejdziesz na górę spojrzyj w stronę cmentarza ku memu grobowi, gdzie wiatr kołysze wysoką trawę w blasku zachodzącego słońca.
„Cierpienia młodego Wertera” Goethe

tatatata rataratatata…:))

Wojteeeeeek, a pójdziesz ze mną na kurs tańca????? Lantynoamerykanskiego na przykład?????

He, he, he chyba sie domyslacie co Ania dzis obejrzała? Fakt, że dopiero teraz..ale lepiej pózno niż wcale, nie?;]
Ech, ten Dieguś….słodzutkie stworzonko..
Ech, tak sobie potańczyc, jak oni w tym kubańskim klubie…ostatni raz to chyba tak w Hiszpani sobie potańczyłam, no może niedosłowinie tak samo..ale…

Albo tak na plaży potanczyć, w swietle gwiazd, których światło dobija się od ciemnej toni morza…takiej sceny to nawet w filmie nie było..ale pomarzyc sobie mogę!!..

No w każdym razie nie obraziłabym sie za taniec z Diegusiem ;)chociaz i tak wolałabym oczywiście z panem W!!! Tylko on nie bardzo chce, buuuu!!!!:(
Wojteeeek(spojrzenie kota ze Shreka2^^)noooooooooooo………….

Frankie :PPP

Moje antysemickie kochanie chciało dziś wrzucac go do krametorium:/ Bardziej z zazdrości o mnie czy nienawiści do Chelsea??:PPPPP

„Imię i nazwisko: Frank Lampard
Data urodzenia: 20 czerwiec 1978
Miejsce urodzenia: Romford, Anglia
Pozycja: Pomocnik
Nr koszulki: 8
Poprzedni klub: West Ham United
W Chelsea od: 15.06.2001
Debiut w Chelsea: 19/08/2001 v Newcastle (h)

Każdy prawdziwy kibic zna i ceni futbolowe walory Franka Lamparda. Warto zatem poznać go również z innej strony – tej zupełnie prywatnej. Na ogół jest spokojnym człowiekiem. Mieszka we wschodniej części Londynu, gdzie jeździ swoim nowym modelem Mercedesa. Wolny czas lubi spędzać z dala od codziennego zgiełku. „W domu potrzebuję dużo odpoczynku, próbuję oderwać się od tego wszystkiego…..”
Ze strony www.chelsea.pl

i ja będąc w Londynie nie dotarłam do jego wschodniej częsci:/ech…
no same popatrzcie, czyz nie jest śliczny?? No jak nie jak TAK, no Wojtek!!!!
96.jpg

Zawsze twierdze, ze my baby mamy lepiej, bo mamy podwójną satysfakcję z oglądania piłki nożnej, nie dośc, ze emocje z gry, to jeszcze jest czasem na co popatrzeć:DDD

Acha, najważniejsze, skłonnośc do pana F. wcale nie wyklucza byciu zawsze i wszedzie kibicem MU!!!!!Pamiętaj kochanie!:*

„Kochać i tracić”

Kochać i tracić, pragnąc i żałować,
Padać boleśnie i znów się podnosić,
Krzyczeć tęsknocie „precz!” i błagać „prowadź!”
Oto jest życie: nic, a jakże dosyć…

Zbiegać za jednym klejnotem pustynie,
Iść w toń za perłą o cudu urodzie,
Ażeby po nas zostały jedynie
Siady na piasku i kręgi na wodzie.
L. Staff

nic nie zostanie…

:/

jestem znuzona
zastój, zawieszenie
szukam, zanosze cv i listy mot, dobrze, proszę czekac, jest wielu kandydatów, musimy się zastanowić, przejrzeć
ma pani takie dobre kfalifikacje i gówno z tego..
im się nie spieszy..no cóz, mamy prawie 20% bezrobocie
brak pracy i kasy, ktory nie pozwala na realizowanie planów, zainteresowań..dobrze, ze chociaz na te kursy z angola mam..
witamy w Polsce XXI wieku:]]
jestem znużona, nie tylko tym..
wszystkim..
zyciem..

Elegia I
Dzisiaj jest dzień bez ciała,
nabrzmiały miejskim kurzem,
zamknięty w liści chórze
na ptasich chwałach.
Gdzieś idą obcy ludzie,
gdzieś płynie obce miasto
i głos wśród huku zasnął
na bruków grudzie.
Chcę drogą iść po niebie
w ulice długie, puste,
bezbarwnych oczu lustrem
poszukać ciebie…
K. Baczyński

„W zatrzęsieniu”

Jestem kim jestem.
niepojęty przypadek
jak każdy przypadek.

Inni przodkowie
mogli byc przecież moimi,
a już z innego gniazda
wyfrunęłabym,
już spod innego pnia
wypełzła w łusce.

W garderobie natury
jest kostiumów sporo.
Kostium pająka, mewy, myszy polnej.
Każdy od razu pasuje jak ulał
i noszony jest posłusznie
aż do zdarcia.

Ja też nie wybierałam,
ale nie narzekam.
mogłam być kimś
o wiele mniej osobnym.
Kimś z ławicy, mrowiska. brzęczącego roju,
szarpaną wiatrem cząstką krajobrazu.

Kimś dużo mniej szcześliwym,
hodowanym na futro,
na świąteczny stół,
czymś, co pływa pod szkiełkiem.

Drzewm uwięzłym w ziemi,
do którego zbliża się pożar.

Źdźbłem tratowanym
przez bieg niepojętych wydarzeń.

Typem spod ciemnej gwiazdy,
która dla drugich jaśnieje.

A co, gdybym budzila w ludziach strach,
albo tylko odrazę,
albo tylo litość?

Gdybym się urodziła
nie w tym, co trzeba, plemieniu
i zmykały się przede mną drogi?

los okazał się dla mnie
jak dotąd łaskawy.

mogła mi nie byc dana
pamięć dobrych chwil.

mogła mi być odjęta
skłonność do porównań.

mogłam być sobą- ale bez zdziwienia,
a to by oznaczało,
że kimś całkiem innym.
Wisława Szymborska
8510.jpg

No własnie…….piękny i mądry wiersz naszej wspaniałej poetki..
kim jestem?

człwiekiem

zabawką Boga

ograniczona grawitacją, potrzebami ciała i niedoskonałym umysłem
No tak Bóg może być tylko jeden

zmuszona do życia między takimi jak ja
zawsze, w mniejszym lub większym stopniu od nich uzależniona

zmuszona do dostosowania się
zmuszona do wyborow

zmuszona do życia
nikt nie pytał, czy chcę

kto wie, może jakby spytał to bym chciała?

nierozumiejąca i niezrozumiana zazwyczaj

kim jestem?
jaka jestem?
A ty?

:))

No, Juni juz podłączyła sobie net do własnego kompa, we własnym domku:)Szczęsliwym trafem obyło się bez kłopotów z podłączaniem kabli, wpisywaniem haseł i tego typu pierdołow(ale tu juz mi pani z telecantrum pomogła i mówiła co wcisnąc krok po kroku;)inaczej byłoby krucho)
Wczoraj z rana Juni wróciła z wyjazdu sylwestrowego z ukochanym z Polanicy, (pominę juz opis komplikacji związanych z transportem i naszym kochanym PKP i PKS;) )
Co prawda sylwek mały, kameralny w domku, ale byłam z nim i to jest najwazniejsze, najfajniejsze itd!!
Jak bedzie ktos w Polanicy to koniecznie polecam gofery z bita śmietanką, tam na rogu niedaleko pijalni:)nawet wizja zbyt wielu kalorii nie pomogła i wsunęłam kilka takich smakowitych goferków, mmmmniam;)
Wojtek dawaj te fotki na komp, pokarzemy siostrzyczkom Lawię – młodego bernardyna:))mowię Wam, jaki fajowy!!:)
A teraz Juni zajmuje się szukaniem pracy..no cóż to juz nie jest takie wesołe..zobaczymy..w każdym razie w połowie stycznia Juni idzie do komendy woj. Policji – mają w tym czasie nabór..kto wie, a nuż bym miała szanse..(marzenie małej Juni, ktora zawsze chciała być policjantką, he, he;D)ale to jeszcze zobaczymy..
Dobra, nie bedę juz dzisiaj więcej marudzić, ale ze net w domku to pewnie częściej zbierze mi się na nudzenie i pisanie bzdur na moim blogasie, buziaki dla wszystkich:* i jednen wielki dla W:*

I love you, I really, really do
I love you, i hope you love me too;))no wiem, ze uwielbiasz tę piosenkę i tego singującego koteczka:):*