czwartek

Już mam grafik, w poniedzialek ide do pracy i to od razu na 12 godzin:/ mam nadzieje, ze tylko nikt mi nie przyjdzie i nie skróci pobytu, nie zarząda zmiany pragonu na fakture, nie wydrze się, że nie wpisuję go szybko do księgi meldunkowej i tak dalej..ale fakt, że juz mi się nie chciało na te praktyki za darmoche chodzić!
no zobaczymy jak to będzie..
dali mnie jednak do Europejskiego, tego lepszego hotelu, co znaczy, że mam w miare dobre zaplecze i zabytek klasy dwuzerowej koło recepcji (wc :P), bo to jednak ważene;),a nie tak jak w Piaście mają na I pietrze,
znaczy też zero panów z Rembudu, którzy nagminnie próbują poderwac każdą młoda recepcjonistkę, która się nawinie, szczególnie na nocce, w Piaście..jeszcze by sie mogli pospieszyć z wstawieniem tego 2 kompa na zaplecze i podlączeniem netu – wtedy to już będzie dobrze!!

W. jedzie sobie na ryby:/ i zostawia mnie samą :(( do niedzieli, a potem znowu ja idę do pracy już..może nie będę się więcej wypowiadac na ten temat..
Hmm, może jakieś ognisko trafi się u Natalki, dziewczymy Pawlaka?Nie wiem jeszcze, zobaczymy..fakt, ze czasem nie widze sie z nim z pół roku, a potem widzimy się prawie codziennie, jak teraz..znów mogliśmy sobie pogadać, tak jak kiedyś..normalnie lepiej z nim się gada, niż z dziewczyną, nawet kiedy mamy tak różne zdania od siebie…

Bzy zaczynają kwitnąć..nie ma psa, żeby poszwendać się po polach lub parku..

No nic, życzę Wam kochani udanego dlugiego weekendu!!!!
:*

ech…

co by nie zrobić i tak nie będzie dobrze..

mając prawo do swoich uczuć, widzenia i odczuwania pewnych rzeczy po swojemu..sprawiam przykrość innym..

patrząc oczami innych, strarając się pokonac swój pieprzony egoizm..niby to sprawia, ze czuje się lepiej, bo zrobiłam coś oki..

ale nie zmienia to faktu, że jest mi dalej smutno i przykro..że nie jest do końca tak, jak wydawało mi sie ze powinno być..jak mialam nadzieję, że będzie..

i nie wiem, czy to moja wina..że to ja tylko taka jestem? Czy jednak mam rację, czy czuję tak, jak inni, bedąc w podobnej sytuacji..

najgorzej byłoby jednak chyba, gdybym nie czuła nic, gdybym juz wszystko miała gdzieś..

emocje wprostproporcjonalne do uczuć..

Ps.pewnie i tak prawie nikt nie rozumie tych bzdur..nie martwcie sie, ja tez nic nie rozumiem…:(( dobranoc…

Czita….

Wolala odejść, tam gdzie psy mają swoje niebo..kilomety pól i lasów do biegania..jeziora, stosy badyli i kosci do ogryzania..

wolala?

Nie wiem…zawsze tak bardzo była za domownikami, eskniła nawet, kiedy się ją zostawiło przed sklepem..

Tak na prawdę do końa nikt nie widział, co jej było..fakt, ze nie mogła chodzic na te tylne łapy, moze się czymś struła, może jeszcze co innego..ale jeszcze ostatnio czula się dość dobrze..mieliśmy w przyszlym tygodniu jeszcze raz robic wszystkie badania..

Leżala tak, jak ją zostawiłam wychodząc w czwartek na angielski, z otwatymi, nieruchomymi oczami, nie ruszała sie, nie oddychala..jak wyglądaly jej ostatnie chwile..tego nigdy sie nie dowiem..a jeszcze rano biegała sobie na spacerku..tylko po południu nie chciała juz wstac, to ja zostawiła, z mysla, że „oki, to pójdzie wieczorem”…poszła..w duzym koszu..ogień stawi jej ciało..

Już nie będzie z kim wędrowac po polach..droczyć się z kijem w parku i pilnowac, zeby nie płoszya wiewiórek..nikt nie zastuka nosem w szybę, kiedy będziemy się przytulec u mnie z W..nikt nie zaszczeka już, słysząć dzwonek do drzwi..

nie ma jej…

_456257_n.jpg

i tylko chyba Tibo sie tylko cieszy, bo nikt mu nie będzie wyjadał z miski i nikt go nie będzie podgryzał, lizal, kiedy on nie ma na to ochoty..i bezkarnie może teraz przymilać sie do wszystkich domowników..ciekawe, czy on jakos to czuje?

Miała tylko 9 lat..ale może to i lepiej..bo jakby miala się tak męczyć, jak przez niektóre dni, jakis czas temu..gdybyśmy sami mieli dać ją do uśpienia?…………..

Nie chce mieć już więcej psa..

WIERSZ O PÓŻNEJ JESIENI

Dziewczynka o oczach jak ścięty jawor
mieszka w domu z martwej cegły i smutku.
W szklanym zmierzchu podchodzi do okien, gdy rdzawo
zapalają się wiatrem rude osty w ogródku.
wiatr ma skrzydło złamane, jest chorą wilgą
płacze długo. Umiera zduszona fuga wieczoru,
a od alej wieja senniej gwiazdy i wilgoć,
i niebo nakrapiane jak sen muchomorów.
Na ukos nieba schodzi wiotki jeleń melancholii,
w wontłe dłonie dziewczynki kładzie oczy z błękitnego szkła.
Powiedziałbyś: to echo długim wiatrem boli,
woskowa zjawa trwogi szczytem alej szła.
Niesie chłodem błękitnym, chłód zapala palce.
Dziewczynka zawikłana w echo, omotana cieniem
biegnie przez śpiewny od wiatru korytarz,
a potem stoi na progu nocy, na progu śmierci
i wita
widmo zapylone, które jest tylko wspomnieniem:
Widmo dzwięcząc tłucze szklane kroki i sny,
odchodzi w pusty wirydarz lęku i niknie jawą,
gdzie na ostatnim zakręcie nocy psy
rozszarpią jego smutek jak łachman znużenia.
Usłyszysz:
kiedy płacze dziewczynka o oczach jak ścięty jawor.
K. Baczyński

Wciąż przygniata mnie ciężar
nierozwiązanych spraw
bezsilności
rzeczywistości

znów usiąść na starych huśtawkach i gadać do północy..

[*] [*] [*]……….

Deszcz płacze z naszymi sercami…ze smutki i zalu, że odszedł..z radości, ze przyszedł do domu, prawdziwego domu..

Wiatr przetasował kolejne stronice księgi, potem zamknął ja calkowicie..

Wielki człowiek naszych czasow, który pokazał nam jak żyć i jak umierać.Gromadził tylu ludzi, jak nigdy nikt chyba jeszcze, którzy chcieli słuchać..

„End? No, the journey doesn’t end here. Death is just another path, one that we all must take…”
on już przeszedł tę ściezkę, patrzy na nas z okna u Boga (jak to powiedział dziś wielki inkwizytor Ratzinger)..

A my?

Czy dla nas bedzie to koniec?
Czy bedziemy potrafili wcielac jego przekazy w życie?
Czy pojdziemy za nimi, czy zostaną one tylko słowami na taśmach, kasetach i na papierze?

Obudziło sie teraz tyle serc…tylko na jak długo?

Mamy w sobie wielką siłę, ogromne serca i wolną wolę, to wielkie dary od Boga..jednak nie moge sie oprzec wrazeniu, ze za tydzień, miesiąc będzie tak samo, jak do tej pory. Ludzie, którzy teraz płakali, znów zatrzasną drzwi przed bezdomnym, który prosi o jedzenie, znów kogos wysmieją, okłamią, oszukają..

Tak bardzo chciałabym sie mylić..tak bardzo chciałabym, zeby było inaczej..

„Wypłyń na glębie” i „Nie bójcie się płynąć pod prąd” – te słowa juz wielu lat przemawiały do mnie i zostaną na zawsze po naszym Janie Pawle II..

Dopisek; godz. 21.50
Niesamowita chwila, kiedy w oknach bloków i wieżowców, stojących w zasięgu wzroku z mojego okna, pogrążyła sie nagle w ciemności, pogasły swiatła w prawie wszystkich domach..w wielu oknach staneły zapalone swiece..w moim także (oby mi sie firanka nie zfajczyła;) )
Wielkie czasy……