już wtorek;))

No faktycznie, jedna notka raz na tydzień we wtorek:]

Dzwoniła Aga..ech..opowiadała o pracy w Anglii..aż mi się szkoda zrobiło,że nie moge pojechać do niej..mieszka w nadmorskiej miejscowości, hotel, w którym pracuje jest prawie nad samym morzem..nowi ludzie, imprazy i co ciekawe: ludzie, ktorych od lat nie widziała w Polsce i spotkała dopiero tam..nie zarabia kokosów, ale nie musi się zastanawiać, co tu zrobić, zeby do końca miesiąca starczyło..

ech…….

ale w sobote przyjeżdża W…
Wolę być w jego ramionach..niż patrzyć sama na morze, tesknić…byłabym z przyjaciółmi, ale daleko od niego…

powiedz, ze nigdy nie będę żalowała, że zostalam z Tobą……

wtorek znowu

Nie rozumiem..nie rozumiem kobiet o masochistycznych skłonnościach, ktre dają się bić mężowi..jestem w stanie zrozumiec kłótnie i nieporozumienia, ale nie bicie kobiety..spakowalabym walizki i poprostu wyszła, nie przyjmując później przeprosin.Bo jeśli raz uderzył, raczej znaczy to, ze pewnie zrobi to znowu..albo przyszła z nakazem eksmisji, jeśli było by to moje mieszkanie..poprostu nie rozumiem..dlaczego one tak się boją, dlaczego nei mają siły?
Przecież trzeba tylko chcieć mieć tę siłę, trzeba wiedzieć, że można..
Nie rozumiem mojej sąsiadki, bartek musi mieć przejebane życie z nimi..

Wiedziałam, ze nie moge chorować..jak słyszę, że nie mogąmnie do kardiologa przyjąc, bo jest limit i mogą zarejestrować dopiero na kwiecień przyszłego roku, to mnie krew zalewa..i jak człowiek ma zdrowieć, kiedy płacąc na NFZ kase i tak nie może dostac się do lekarza, bo jest limit!!
Na szczęscie jakaś mądra babka w rejestracji dała nr do NFZ-tu, gdzie można sie dowiedzieć, gdzie najszybciej mogą mnie przyjać, więc mam wizyte w czawrtek..kurwa w jakim kraju ja żyję, że nie można mnie przyjąć w najbliższej przychodni, bo limit jest??
I co jeśli człowiek naprawdę sie źle czuje i odchodzi..bo był limit..

wtorek jeszcze?

Założyli nam w pracy net:D więc mogę teraz ciekawiej spędzać tu czas:D ale ciii, nie mowicie szefowi;)

Czy ktoś mi powie kto i dlaczego wymyślil lato i upał???? Mało dziś w pociągu a potem w autobusie nie umarłam:/

Ale i tak warto było. Spędziłam trochę czasu z W. Zobaczyłam się z Ann:)) normalnie chyba 1 raz aż poł godz sie na spotkanie spóźnilam.ale cóż taka komunikacja w W-wie..
Zobaczyłam Muzeum Powstania i Wilanów..Do Wilanowa jeszcze muszę na dłużej wrócić, jak juz o remoncie będzie i pospacerować po praku tam..bo teraz nie wyrobiliśmy z czasem..A zresztą jeszcze wiele rzeczy czeka na mnie do zobaczenia w stolicy..

Kurcze, bidny francuz..gdzies dokumenty zgubił i konsul za niego zabulił za nocleg..dobrze, ze po engliszu mówi..bo lepiej mi sie z nim dogaduje niż z konsulem, który udaje że po polsku mówi..ech..takie hotelowe życie..;))

Miłego tygodnia ludzie!!!