„Za granatowym murem”

Boję się
kiedy odchodzisz
za granatowy mur snu
gdzie kwitną
twoje tulipany
a jaskółki siadają
na księżycowych drutach
których nigdy
nie zobaczymy razem

Chodzisz tam ze mną
zupełnie mi nie znaną
tylko twoją

Przytuleni wyłuskujecie
z czarnego słonecznika
cierpkie ziarnka
snu

Zazdrosna o siebie
wiem

Nawet gdy otworzę
furtki twoich powiek
nie przejdę przez nie
na druga stronę
muru
M.Hillar

Jaka jestem po tej drugiej stronie kochany?

(mam nadzieje, że nie ma tam kogoś na lit. I lub jakiejś jeszcze innej :PP)

Dawno już nie czytałam poezji w jesiennym parku oblanym promykami zachodzącego słońca..tylko, że było mi troszkę chłodno..nie było twoich ramion, by zasłonić mnie od wiatru..wracaj już..
********************************

jest jeszcze inny mur..nie umiem, moze nie wiem jak przełamać pewne rzeczy?

chcę już mieć SWÓJ DOM..

ucieczkę..

pewnie trochę jestem tchórzem..

chciałabym Ci czasem kochanie tyle powiedzieć..ale to nie są rzeczy, które powinnam może tobie mówić..chociaż jesteśmy tez ponoć przyjaciółmi..a tak bardzo czasem potrzebuję tego..

i tak nikt nie wie o czym piszę..
********************************

Miłego weekendu!! – chociaż tyle będzie zrozumiałe z tej notki..;)
buziaki dla tych, co jeszcze tu zaglądają:**

piątek

I po urlopie..a ja już bym następny chciała..tydzień razem..wycieczki..wspólne sniadania, obiadki..skrzypiące łóżko..rano jego usmiech na dzień dobry i słowa „znów sie dziś strasznei wierciłaś”..

a teraz praca, praca, znów zwolniły sie dwie osoby – karolinka znalazła lepsza pracę tu, Krzysiek jedzie do Glasgow..wiec znów będzie trzeba za brakujący personel pracować..

a jutro zobacze jak Wojtek tańczy :DD
to znaczy troszkę już wiem, ale to nie to samo będzie;))
Ja juz załatwię, zeby Mandaryna dla Cebie W była specjalnie;):P
:***

sobota

jeszcze troszke, już jutro będę miala wolne i to cały tydzień i jeden dzień!!!:DD
jeszcze troszkę, już jutro wsiądziemy w autobusik i pojedziemy do Polanicy:DD
nareszcie!!

***********************************

przez kilka ostatnich dni blade skrawki wspomnień błądza w mojej głowie..mijajac jedną z wjazdowych bram, z szyldem Diving Clubu, wciąż przelatuje mi pytanie, co się teraz z nim dzieje..gdzie zaprowadziły go jego własne, kocie sciezki..i chciałabym przespacerowac się brzegiem jednego jeziora..ech, juz nawet nie pamiętam nazwy..popatrzeć w okna czyjegoś domu..przejśc sie tamtymi polami i znów poczuć tamten zapach wolności..i co byłoby gdyby..gdybym studiowala jeszcze jedne rok w Jeleniej..ech tu to pewnie nic:]^^
pewne rzeczy chyba zawsze zostaja gdzies na dnie serducha..

Ale najważniejsze są dwie rzeczy..jak już gdzieś mówiłam, skoro pewne rzeczy tak sie potoczyły, znaczy to, ze własnie tak miało być..własnie taka droga miala byc dla mnie dobra..chce w to wierzyć..i tak naprawdę po krótkim zastanowieniu wiem, ze tak własnie jest..dobrze było tak, jak było!
A druga rzecz..w moich myślach od dłuższego czasu jest inna, ważniejsza o stokroć osoba..kiedy zasypiam i kiedy się budzę jest ze mną..a potem widzę jej buźkę na żywo, widzę jak się usmiecha, czuję jej ciepło o dotyk..jest ze mna naprawdę..i już nic innego się nie liczy!!

czasem się zastanawiam czy to normalne, ze wciąż i wciąz chciałabym z nim przebywać i wcale mi nie wystarcza myś, ze np spotkamy się jutro?:/ech..czasem się zastanawiam czy juz go tym nie meczę?No ale co ja mam zrobic??? serce nie sługa..:/

no to moze na tyle na dzisiaj..

hm…ciekawe co Wy chowacie na dnie serduszka? Ale pewnie to zbyt osobiste pytanie..