środa

czytam sobie ciekawa książkę „Podróz Teo”..opowiada o chorym chłopcu, którego ciotka wzięła w podróż dookoła świata..a właściwie dookoła religii świata..fakt, ze trochę za dużo na raz tych wszystkich nazw i wiadomości jak dla mnie do spamiętania, ale i tak wciąga..

myślę, że powinny być zajęcia w szkole o innych religiach..nie żeby przekonywać do takiej, czy innej..powinny uczyć o tym jakie one są, w co i dlaczego ludzie wierza..co jest prawdą, a co nie? wiedza pozwala zrozumieć, przynosić większą tolerancję, dialog..

i tak jak Teo nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego największe religie, chociaż tak bardzo pokojowe, nie potrafią sie dogadać..nie potrafią postępować tak, jak to głoszą..po cholerę głosi się coś, czego się nie realizuje???

i dlaczego ukrywana jest prawda..dlaczego Kosciół katolicki jest tak przeciwny nowym prądom, odkryciom(czesto popartym dowodami), otwartości umysłu, uczuć, prawdzie?
Strach przed utratą autorytetu pewnie..właśnie przez takie zachowanie go tracą, tylko dlaczego nie umieją sobie tego uświadomić?

I jak to naprawdę było z tą Marią Magdaleną? ;)
Kod da Vinci przypomniał mi tylko stare pytania i zainteresowania…

Polecam art.”Ukryte dzieje Jezusa i Graala” z portalu www.racjonalista.pl..ciekawe co o nim myślicie?

sobota

ktoś myśli, ze kilkanaście lat znajomości każe wszystko rozumieć i akceptować,
ktos myśli, że jak powie, że się stęsknił, ze jestem częscią jego życia, to padnę w ramiona i że wszystko bedzie ok,
że nie powinnam być egoistą i patrzeć na wszystko tylko ze swojego punktu widzenia…tylko dlaczego, kiedy patrzyłam jego oczami, odwracało się to przeciw mnie?

rzeczywiście tyle lat znajomości, rozmów, spędzania ze sobą czasu sprawia, że jakoś trudno powiedzieć sobie, że to już koniec..

juz dawno temu napisałam gdzieś, że przestał być moim przyjacielem..
ponoć „jeśli ktoś przestał być twoim przyjacielem to nigdy nim nie był”..bo mimo wszystkich ślicznych słów, które mówi co jakis czas jest to samo..że mam tej znajomości poprostu dość..

jak postąpić, żeby było tak jak trzeba?

środa

* * * (Czekać…)

czekać
to zrywać pączki kwiatów
czerwonych nagich
czekać na ich
niewinne spełnienie
w kwiecie
rozebrane w rosę tęsknoty
owinięte
mrugają zziębniętą powieką
do kogoś
na kogo się czeka
małe malutkie czekanie
duży bijący dzwon nadziei
wybija miarowy rytm rozpaczy
spowity w pajęczą zagadkę

zaczniemy istnieć
jak dni tygodnie
jak ziarna nie przesypanego piasku
w klepsydrze namiętności
podamy sobie ręce
które zwiąże
stuła marzeń

Joanna Drażba

no i po długim weekendzie prawie..chociaż dla kogo dlugi i wolny, dlatego wolny ;)ale i tak fajnie było go spędzić z W :):**

A Wam jak minął?

*********************************
a już zaraz maturki, więc wszystkim znajomym maturzystom życzę powodzenia i trzymam kciuki!!Naprawdę nie ejst tak strasznie!Bedzie spox!!
Buziaki:**