niedziela

Bylismy sobie dzis na naukach przedslubnych..pomijajac, ze moze zrozumialam ze wszystkiego moze tylko 30%, to bylo ok. Nauki zamykaja sie na 2 spotkaniach po 3 godziny. Zdecydowalismy sie na slub w szkockim kosciele katolickim, a nie u polskiego ksiedza i wcale nie zaluje. Tu nikt nikogo nie osadza, nie krytykuje, wszystko jest bardziej na luzie, bez ksiezy-bufonow, ktorzy widza tylko pieniadze..szkoccy ksieza sa tutaj bardziej ludzmi, pozartuja, posmieja sie..na prawde duza roznica..

Co by niektorzy nie mowili, uwazam, ze takie nauki sa potrzebne. Pozwalaja na nowo siebie poznawac, zwrocic uwage i docenic rzeczy, ktore w codzienym zyciu staja sie tak bardzo powszednimi lub zapomnianymi. Pozwalaja tez na przyjrzenie sie nowym rzeczom. Prowokuja do wspolnych rozmow, przemyslen. A to tylko wzbogaca…szkoda mi ludzi, ktorych to nudzi i jest tylko przykrym obowiazkiem..bo oni chyba w takim razie nie dorosli jeszcze do malzenstwa..

Chociaz musze tez pwoiedziec, ze po takim spotkaniu to troche mnie strach oblecial…bo malzenstwo to powazna sprawa; przede wszystkim sakramentalny zwiazek, odpowiedzialnosc, bycie juz na zawsze…
tylko jak tu byc pewnym, ze da sie tyle lat przezyc z jedna osoba, nie znudzic sie soba, nie miec siebie dosc, nie moc juz byc z zadnym innym mezczyzna……
Jak zawsze i bez wzgledu na wszystko kochac??

” Love is always patient and kind;
it is never jealous,
love is never boastful or conceited;
it is never rude or selfish;
it does not take offence,
and is not resentful.
Love takes no pleasure in other people’s sins,
but delights in the truth;
it is always ready to excuse, to trust, to hope,
and endure whatever comes”
1 letter of St. Paul to the Corintians

No wlasnie…tylko to nie jest takie proste…

ps.1.
smiesznie slychac czy czytac modlitwy i msze po angielsku..jest taka sama jak u nas..tylko no wlasnie po obcemu ;)

ps.2.
moja sukienka :)

poniedzialek

kwiaty nie wystarcza, zeby wszystko bylo dobrze
bo patrzac na nie przypominasz sobie dlaczego zostaly wreczone

list w zeszycie
ktos wie tylko pol tego, o co naprawde chodzi

ktos nie chce rozmawiac

znowu to samo, tylko inna sytuacja

gdzies zgubil sie pierscionek
bo chyba naiwnie mysli, ze ktos inny go ma i odda w milej chwili

swieta, swieta i po swietach

w sumie nie bylo zadnych swiat…………

niedzielne bazgroly

a do czego Ty jestes powolany? Czy znasz juz swoja droge, ktora podazysz, ktora da Ci szczescie?

Miec sile i odwage, by podazyc wlasciwa droga..byc pewnym, ze ta droga, oprocz wlasnego szczescia da szczescie innym, a przynajmniej nie bedzie innym szkodzic…

Kim jestes?

W swiecie, gdzie kazdy niewiadomo dokad i po co sie spieszy, gubi sie w labiryncie zycia, nie znajac celu……

Kim jestem…