monday

slonce za oknem (nienormalne jak na Szkocje!)a ja w lozku leze:/ i nie mam jak wyjsc i sie poopalac…i juz mam tylko do wyboru pozostac blada albo dac wlozyc sie w to straszne lozko w solarium, zeby troche bardziej brazowo wygladac, zanim sukienke zaloze…

Niedwno bylismy w Polsce, horror, gorzej niz jak sie chodzi do pracy – zalawianie spraw, zakupy, spotkania..nastepnym razem koniec, zalatie najwazniejsze sprawy, a potem zamykam sie w domu i nie latam jak durna od jednych do drugich..bo co to za urlop, gdzy nie masz nawet chwili dla siebie? Grr, a jak czlowiek przemeczony to i latwiej sie przeziebia…

Wiekszosc formalnosci zalatwione, sukienka lezy
pod lozkiem (za dluga, by sie w szfie zmiescic), obraczki zamwione i apartament w hotelu 5* tez (fajnie! nigdy wczensiej w takim nie bylam:D)…niby nijak teraz zmienic zdanie i uciec? Chociaz…..?
Za dwa tyg i 3 godz pownnam byc juz mezatka..kurka jakos to tak traci powaznym, doroslym zyciem..na szczescie znajac siebie i W. chyba nam to nie grozi..przy 4 dzieci, z czego zadne nie jest czlowiekiem i roznych glupich tekstach i pomyslch, to chyba nie da sie tak calkiem normalne i nudno zyc jak inni?

Z innej beczki…kwestia malzenstwo a wolnosc?
I jak znalezc umiejetnosci, checi czy sile, zeby zawze bylo dobrze, zeby dotrzymalo sie tej przysiegi do konca zycia?
Czy milosc do konca jest wogole mozliwa?
(mam nadzieje, ze tak?)

hmm, po tym jak slyszalam madre pomysly naszych rzadzacych w kraju, to nie wiem, czy wogole powinnam prowadzic tego bloga? bo jak nie zarejestruje i ei zaplace to przeciez nielegalny bedzie?
I znow wybory sie szykuja..cala ta bande najlepiej do jendego pudla, wywiezc na ocenan i zatopic..bo oni juz do niczego sie nie nadaja, niczego nie ucza i niczego nie rozumieja..

a ostatnia rzecza, co bym chciala pwoiedziec, to ze skonczylam wlasnie ostatniego Harrego :)nie mowie, ze wszytko do konca zrozumialam, bo to po engliszu bylo, ale conieco…szczerze mowiac srednio mi sie podobala..owszem byly bardzo wciagajace momenty, ale…tak jakby ta ostatnia czesc momentami troche na sile byla pisana, czasami bez ciekawszego pomyslu..brakowalo na pewno tego czaru poznawania magii i Hogwartu, ktory byl w pierwszych czesciach..a koncowka jest troche niepotrzebnie namieszana..w takiej ksiazce powinny byc latwiejsze, prostrze rozwiazania!
No ale mam juz to za soba, teraz szykuje sie na „Dzieci Hurina” na szczescie po polsku, bo po engliszu to bym chyba juz wogole niewiele zroumiala…

To chyba na tyle poki co. Jesli nie bedzie mnie tu przed slubem to pamietajcie gdzies tak o nas 24 wrzesnia o 16 (tzn polskiej 17) pozdrowka i buziaki, wciaz panienskie;):***