tekst tygodnia

zeby nie bylo za duzo madrych rzeczy:P – tekst tego tygodnia, z cyklu „Twoja stara..”

„Twoja stara jest jak wozek w supermarkecie. Dasz 2 zyla i popychasz ile chcesz”

tylko faceci moga takie pierdoly wymyslac..dla chetnych wiecej mozna posluchac na youtube.

„wolne ptaki”

przedwczoraj padal snieg
z ciemnego nieba biale platki wirujac spdaly na wyiagnieta dlon…
chwila malego szczescia, drobnej radosci i czegos magicznego

tylko, ze chyba glupio tak stac na ulicy i gapic sie w niebo……

dziwny natroj towarzyszy mi od dluzszego czasu

moze to zima

brak slonca i dluzszych dni

jakos czesto styczen i luty niosa ze soba przygnebienie i teskote

wrocilam do mojego starego bloga na tenbcie (tak, tak, wciaz nie skasowany)
zycie bylo tak zupelnie inne, inni ludzie, inne mysli, inne miejsca

czasem tesknie do tej samotnosci, wolnosci, ktora mialam wtedy…tesknie do ksiazek, spacerow z psem, do kolorowych drog, ktorymi jezdzilam do Jeleniej

 
przypomnialam sobie ukochana „Piosenke ksiezycowa”, obejrzalam pare scen z  „Mlodych Wilkow” wciaz mam dziwny sentyment do tego filmu, „Wolne ptaki” pobrzmiewaja w mojej glowie
 
w starych notkach przewjaly sie imiona osob, ktorych juz wogole nie pamietam…i tych, ktorych pamietam za dobrze…mysle szczegolnie o jednej..ciekawe co sie teraz z nim dzieje? Czy wciaz jest taki sam czy jednak zycie zmienilo jego sciezki…ciekawe czy gdybysmy sie znow znalezli w tym samym miejscu, starsi o te kilka lat czy znow by podszedl i jak gdyby nigdy nic, nie bedac sobie obcymi zaczal rozmowe…

tesknie do wielu rzeczy, ale jest On..tyle sie zmienilo..ktos kogo nie spodziewalam sie spotkac, ktos kto myslam, ze bedzie tylko chwilowym przeblyskiem slonca w pochmurny dzien..jest..chociaz nie pisze juz wierszy na dobranoc i czasem podcina skrzydla moich marzen..

juz nauczylam sie, ze nie mozna miec wszystkiego, zawsze trzeba wybierac..

a chyba najgorszym co bylo kiedys byl brak milosci..teraz jest na wyciagniecie reki, kazdego dnia………………………..

dzis znow pada deszcz, krople bebnia o szary dach…