nowe doświadczenie

Zmieniając pracę byłam przekonana, że będę miała więcej czasu na bloga…myliłam się…chociaż teraz powinno być lepiej, nie ma już tylu grup, gdyż rok szkolny się skończył i można odetchnąć.

Wreszcie miałam czas na to, co zawsze chciałam zrobić, czyli oddać krew – pierwszy raz. Nigdy nie mogłam się wyrobić w czasie, kiedyś miałam podejść rano, gdy w planach była popołudniowa zmiana…w zeszłym tygodniu miałam wolne i całe szczęście, że nie musiałam potem iść do żadnej pracy.

Ale od początku. W reklamach akcji wszyscy z uśmiechami na twarzy namawiają do niej gorąco. Faktycznie sezon wakacyjny, regularni dawcy na urlopach, a krew zawsze potrzebna. Reklamy mówią, że to nie boli, że szybko, że dostaje się coś słodkiego, że robi się coś dla innych.

I rzeczywiście, myśl o tym, że komuś chociaż trochę mogę pomóc przesłania niedogodności. Nie będę mówiła, że wszystko było super. Mam bardzo cienkie żyły, więc już samo wkłucie było trochę dla pielęgniarki problemem, ale udało się. Tu jeszcze ok, bo igła mniejsza. Ale mimo, że piłam sporo tego ranka, wcale nie było to wystarczające, na szczęście miałam wodę do picia po pobraniu. Badanie lekarskie ok. Lekarz pyta się czy potrzebne jest zaświadczenie do pracy o usprawiedliwionym dniu wolnym. No mnie akurat nie było trzeba…No i potwierdza, że mogę być dawcą.

Wygodny fotelik, świetne towarzystwo (pośmialiśmy się z współdawcami) i ONA – gruba IGŁA. No dobra, może przesadzam, dla tych co widzą ją na co dzień pewnie nie robi wrażenia…ale na mnie już tak. Czuć, że ją wbijają, czuć, że coś siedzi Ci w żyle. Super-przyjemne to to nie jest, ale nie boli i jest jak najbardziej do wytrzymania. Trochę musiałam popracować ręką, aby było lepsze ciśnienie. W końcu jednak worek napełnił się odpowiednią ilością krwi.

Po wyjęciu igły wszyscy zalecają aby pozostać na miejscu, nie podnosić się gwałtownie, aby organizm mógł powrócić do równowagi. I tu był jeden problem, nikt wystarczająco mocno nie naciskał na mnie, aby leżeć odpowiednio długo…czułam się właściwie dobrze, stwierdziłam więc, że nie będę leżała i zajmowała miejsca dla następnych. Oczywiście ze trzy razy pytali się mnie czy dobrze się czuję, ale naprawdę oprócz lekkiego osłabienia (jakie mam np. po zatruciu czy przeziębieniu, przy którym zupełnie nic się nie dzieje) nic mi nie dolegało i postanowiłam opuścić salę. Do pewnego momentu wszystko było dobrze, mieliśmy z mężem iść jeszcze do biura (to u niego w jednostce była akcja krwiodawstwa), kiedy nagle poczułam dziwne odrętwienie?ucisk w nogach?, a po chwili całkiem odjechałam. Ocknęłam się kilka sekund później, leżąc na chodniku z nogami do góry.  Wystraszone twarze męża i przechodniów mówiły same za siebie…Przybiegł lekarz, zmierzył ciśnienie (tak niskiego to chyba nigdy nie miałam), no ale cóż mógł zrobić, skoro nie chciałam odpoczywać? Doszłam do siebie po jakimś czasie, na szczęście znajomy zaproponował transport do domu, napchałam się czekoladą, która dali po pobraniu (większą część słodyczy można było oddać dla domu dziecka, prewencyjnie zostawiłam sobie tabliczkę), ale cały dzień potem przeleżałam w łóżku, bo jakoś słabo się czułam…ot taka historia…..

Spytacie czy po tej całej akcji kiedykolwiek pomyślę jeszcze o krwiodawstwie? Odpowiadam zatem: TAK! Tylko na pewno znajdę sobie jakąś wygodną kozetkę w sali obok, nie zejdę z niej przez godzinę lub dłużej i nie będę w tym dniu brała już żadnych zleceń, bo faktycznie mogłabym nie dać rady oprowadzać.

Powiem jedno: warto!!! jednak ile by się każdy z nas nie naczytał teorii, praktyka może być inna, każdy inaczej reaguje, więc najpierw trzeba poznać własne możliwości, aby jak najlepiej później się zachować i zadbać o własne bezpieczeństwo. Najlepiej też iść z zaufaną osobę na wszelki wypadek.  Liczba ludzi, która w tamtym dniu oddawała krew była naprawdę duża, więc potwierdza to, że nie jest to jakieś szczególnie bolesne czy trudne doświadczenie. Tym bardziej, że pielęgniarki mają już wprawę, kiedy pobierają krew przez lata. Pomyślcie sobie, że ta krótka chwila nieprzyjemności, którą naprawdę da się znieść nic nie znaczy wobec tego, że może przynieść życie i wspaniałe chwile temu, kto tą krew otrzyma.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.